ssMUZYKA MUZYKĄ, ŻYCIE ŻYCIEM…
Czyli o Drohiczyńskich Warsztatach Muzyki Liturgicznej

 Od kilku lat w wielu miejscach w Polsce organizowane są warsztaty muzyki liturgicznej. Wywodzą się z one z ducha odnowy śpiewu liturgicznego, zapoczątkowanego przez środowisko skupione wokół zakonu dominikańskiego. Nasze warsztaty, choć zrodziły się z inspiracji tym właśnie duchem, przez kilka lat swojego istnienia wypracowały swój własny styl, który jest niespotykany na skalę ogólnopolską. Na czym polega ta wyjątkowość? Drohiczyńskie Warsztaty Muzyki Liturgicznej stanowią pewien muzyczny pomost pomiędzy wielką muzyczną tradycją Kościoła powszechnego, a realiami i rzeczywistością Kościoła lokalnego.

 ZROZUMIEĆ PARAFIĘ

Nasze warsztaty osadzone są bardzo mocno w realiach naszej diecezji i naszych parafii. Nie jest więc naszym celem odcinanie młodych ludzi od ich parafialnych rzeczywistości. Nie chcemy śpiewać pięknych pieśni tylko po to, by wywołać w nich zniechęcenie po powrocie do parafialnego środowiska. Dlatego sięgamy przede wszystkim po tradycyjne polskie pieśni – te, które śpiewa się w każdym naszym kościele, przy okazji każdej Eucharystii. Chcemy ukazać ich piękno i bogactwo. Jak często są to swego rodzaju muzyczne traktaty teologiczne! Stąd nasz pomysł, by tym pieśniom nadać takie opracowania, by wydobyć z nich na nowo ich piękno, by zachwycić nimi uczestników naszych warsztatów. W ten właśnie sposób są oni w stanie jeszcze aktywniej włączać się w życie swoich parafii, w parafialne chóry i schole.

ROZŚPIEWAĆ KOŚCIÓŁ

To jest właśnie to, na czym nam zależy – włączenie wszystkich wiernych w jeden wspólny śpiew. I udaje nam się to. Doskonałym przykładem są różnego rodzaju diecezjalne uroczystości, na których mamy okazje śpiewać. Nie wykonujemy przy tej okazji koncertów. Śpiewamy po prostu to, co znają wszyscy i wszyscy śpiewają razem z nami. Śpiewamy to jednak w taki sposób, że ludzie otwierają oczy ze zdumienia – „jaka to piękna pieśń!”. I nie jest to zasługa naszego wykonania, lecz wynika z ukrytego piękna tych kompozycji. A przecież znamy je od tak dawna. Rozśpiewać Kościół – czyż to nie to zadanie przed nami stoi?

ZAMIESZKAĆ W CHORALE

Świadomi bogactwa i różnorodności korzeni, z których wyrasta współczesna muzyka liturgiczna, sięgamy chętnie do chorału gregoriańskiego, który jest „własnym śpiewem Kościoła”. Śpiew ten, rozwijany i pielęgnowany przez wieki, został trochę zapomniany na skutek fałszywej interpretacji ducha Drugiego Soboru Watykańskiego. Dziś jednak znów go potrzebujemy. Potrzebujemy śpiewu, który pozwoli nam kształtować naszą tożsamość członków Kościoła Katolickiego. Potrzebujemy śpiewu, który osadzi nas w wielkiej tradycji Kościoła. Potrzebujemy śpiewu, który będziemy mogli zaśpiewać w łączności ze wszystkimi, gdziekolwiek byśmy nie podróżowali. I tak się dzieje! Podczas naszych podróży po Włoszech czy Hiszpanii mogliśmy się przekonać, że chorał nadal stanowi swoisty ponadnarodowy język. Dlatego chcemy „zamieszkać w chorale” – uczynić go naszym chlebem powszednim, naszą rzeczywistością. Oczywiście, zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że powrót do chorału w małej, podlaskiej parafii, jest praktycznie niewykonalny. Zresztą nie chodzi też o to, by w jego imię rezygnować z innych wspaniałych muzycznych tradycji. Chcemy jednak na naszych warsztatach „odetchnąć chorałem” – przez niego spojrzeć na bogactwo naszego Kościoła.

DOŚWIADCZYĆ RÓŻNORODNOŚCI

Żyjemy na Podlasiu, na styku kultur i na styku dwóch Kościołów – Katolickiego i Prawosławnego. Choć wzajemne relacje często nie są idealne, my chcemy znaleźć pewną „muzyczną drogę do ekumenizmu”. Dlatego często sięgamy po pieśni z tradycji Kościoła Prawosławnego. Na tym jednak nie poprzestajemy. Szukamy tuż za naszą wschodnią granicą pieśni białoruskich, ukraińskich, rosyjskich. Sięgamy też dalej (choć tak naprawdę o wiele bliżej…), gdy śpiewamy pieśni Kościoła Grekokatolickiego.  Pamiętamy przy tym, że żyjemy także tradycją zachodu, dlatego pełnymi garściami czerpiemy ze śpiewów włoskich, hiszpańskich, angielskich.  Podróżujemy muzycznie (ale i dosłownie!), by wyśpiewać średniowieczne pieśni pielgrzymów, odwiedzić klasztor w Montserrat, stanąć przy grobie św. Jakuba w Santiago de Compostela, czy usłyszeć irlandzkie pieśni. To wszystko pomaga nam zrozumieć, jakie jest nasze „podlaskie miejsce” na całej tej mapie dziejów i regionów.

OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA

Czy pamiętamy jeszcze naszą mamę albo babcię, która potrafiła z pamięci zaśpiewać kilkadziesiąt zwrotek pieśni? Dlaczego dziś już nigdzie tej pieśni nie możemy usłyszeć? Zafascynowani nowymi kompozycjami, gubimy coś cennego, co powoli odchodzi w zapomnienie. Nie chcemy na to pozwolić. Dlatego szukamy na terenie naszej diecezji parafii, w których wykonuje się śpiewy im właściwe, wyjątkowe i niepowtarzalne. Z pomocą naszego diecezjalnego muzeum gromadzimy nagrania i nuty i staramy się nagrywać te melodie, by je ocalić od zapomnienia. Rozpoczynamy dopiero ten projekt, ale już widzimy jego ogromną wagę.

MODLIĆ SIĘ ŚPIEWEM

Przechodzimy powoli do tego, co w naszych warsztatach najistotniejsze. Wszystko, co robimy, prowadzi nas do jednego celu. Chcemy się tym śpiewem modlić, chcemy spotkać Pana Boga i Go uwielbiać. Włączeni w niezwykły charyzmat Ruchu Światło-Życie, celebrujemy uroczyste Eucharystie, śpiewamy Liturgię Godzin, spotykamy się ze Słowem Bożym w „Namiocie Spotkania”, adorujemy Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Zdajemy sobie też sprawę, jak wiele form modlitwy ma do zaoferowania nasz Kościół, dlatego sięgamy również po nabożeństwa tradycyjne, które staramy się odkrywać z nowym zaangażowaniem. W październiku odmawiamy różaniec, w Adwencie śpiewamy gregoriańskie roraty, na Wielkim Poście bierzemy udział w Drodze Krzyżowej albo przygotowujemy średniowieczne Misteria Pasyjne.

BUDOWAĆ WSPÓLNOTĘ

Na końcu warto wspomnieć o kolejnej cesze naszych warsztatów. Widzą to wszyscy, którzy nas odwiedzają – czy to z Warszawy, czy Lublina, czy Białegostoku. Widzą to także ci z nas, którzy brali udział w wielu innych warsztatach na terenie całej Polski. „Te warsztaty to rodzina” – tak mówią o nas i tak my mówimy o sobie. Stwierdzenie to może się wydać komuś przesadzone, ale nie sposób tego nie zauważyć. Warsztaty istnieją od 5 lat – przez ten czas przewinęło się przez nie już grubo ponad 150 osób. Jednak główny ich człon stanowią ci, którzy zaczęli z nami od samego początku. Wtedy pisali matury, dziś piszą prace inżynierskie i magisterskie. Wtedy stawiali pierwsze muzyczne kroki, dziś pomagają je stawiać innym. Wtedy czerpali od innych, dziś sami ofiarowują coś innym. W warsztaty „się wsiąka” i to szybko. Są osoby, które po pierwszym spotkaniu rezygnują – jest to coś normalnego. Ale jeśli ktoś przyjechał drugi raz…, to znaczy, że przyjedzie i dziesiąty. Tak to działa, bo jesteśmy dla siebie nawzajem świadkami wiary i żywymi przykładami tego, jak wielkie rzeczy może działać Bóg przez naszą muzyczną pasję.

JAK TO W OGÓLE DZIAŁA?

Na koniec warto zadać pytanie: jak da się zrealizować wszystko to, o czym tutaj napisano? Sami odkrywaliśmy to stopniowo i stopniowo wcielaliśmy to w życie. Zaczynało się od zwykłych „jednorazowych” warsztatów dla 25 osób. Potem spotykaliśmy się trzy razy do roku. Później się okazało, że warto robić jeszcze coś poza tymi spotkaniami. Zaczęliśmy śpiewać na różnego rodzaju diecezjalnych uroczystościach. Następnie wszystko szło już lawinowo. Zaproszenia na koncerty, nagrywanie płyt, wyjazdy zagraniczne do Włoch czy Irlandii, uroczystości, spotkania, warsztaty, wspólny wypoczynek. W samym 2013 roku spędziliśmy na wspólnych projektach… 42 dni! A zaczynało się od „jednorazowego” spotkania…

Trzy razy do roku spotykamy się na warsztatach tematycznych. Zawsze skupiamy się na konkretnym temacie, wokół którego zbieramy potrzebny repertuar. Podczas takich weekendowych spotkań mamy możliwość być ze sobą, wspólnie się modlić i wspólnie śpiewać. Mamy zajęcia w grupach, które każdy może sobie wybrać według własnego poziomu i chęci. Może rozpocząć od podstaw teorii muzyki albo od dykcji. Może również uczestniczyć w zajęciach dotyczących śpiewu liturgicznego, jego istoty i charakteru. Jeden z naszych dyrygentów, Adam Krukiewicz, prowadzi zajęcia z emisji głosu oraz interpretacji muzycznej. Można nawet brać udział w ćwiczeniu z komputerowej edycji nut! To wszystko sprawia, że każdy może znaleźć coś dla siebie.

Warsztaty przygotowują nas też często do innych wydarzeń, których z roku na rok przybywa. Od kilku już lat śpiewamy na Triduum Paschalnym w drohiczyńskiej katedrze. Mamy możliwość przeżywania tych wspaniałych dni we wspólnocie w formie rekolekcji. Śpiewamy również w katedrze z okazji Mszy Krzyżma w Wielki Czwartek, święceń kapłańskich i diakońskich, różnego rodzaju jubileuszów. Te wydarzenia są dla nas szczególnie ważne, gdyż bardzo mocno utożsamiamy się z naszym lokalnym Kościołem.

Od pewnego czasu zaczęliśmy nagrywać płyty. W 2011 roku powstała nasza pierwsza płyta kolędowa „Nad Nim Anieli”. W marcu 2012 roku na zaproszenie Ojców Oblatów z Kodnia nagraliśmy płytę „Matko Jedności”, która zawiera pieśni maryjne. Maj 2013 roku był zaś czasem nagrywania naszej drugiej kolędowej płyty „Jam Jest Dudka”. Obecnie zbieramy materiał i szykujemy się do kolejnego nagrania. Tym razem chcemy wyjść trochę poza schemat i przygotować płytę z pieśniami ludowymi i patriotycznymi.

Szczególnym czasem naszego działania jest przełom grudnia i stycznia. Właśnie wtedy, począwszy od 26 grudnia, bierzemy „urlop z życia” i zaczynamy nasze kolędowe koncerty. Zaczynaliśmy od kilku, w tym roku będziemy gościć w co czwartej parafii w naszej diecezji! Koncerty te są dla nas okazją do dawania świadectwa, do dzielenia się owocami naszej pracy, do ukazywania wszystkim, że robimy wspaniałe rzeczy. Śpiewaliśmy kolędy także w Lublinie u ojców dominikanów oraz w Warszawie w Archikatedrze św. Jana oraz w Kościele św. Anny.

W ciągu roku również wiele koncertujemy. Mieliśmy okazję śpiewać w diecezjalnym sanktuarium maryjnym w Ostrożanach, gdzie wykonaliśmy pieśni maryjne. W Węgrowie śpiewaliśmy z okazji 150-rocznicy Powstania Styczniowego. W Siemiatyczach daliśmy koncert papieski z okazji rocznicy beatyfikacji Jana Pawła II.

Gościliśmy także w Irlandii, gdzie na zaproszenie ojców dominikanów z Galway daliśmy koncert pieśni pasyjnych oraz przygotowaliśmy misterium pasyjne. Dwukrotnie byliśmy we Włoszech na zaproszenie pochodzących z naszej diecezji księży – ks. Stanisława Milika oraz ks. Andrzeja Zalewskiego. Mieliśmy okazję śpiewać w kilku toskańskich świątyniach. Ciekawostką niech będzie fakt, że śpiewaliśmy pieśni w języku włoskim i po łacinie. Obecnie szykujemy się do kolejnego takiego wyjazdu.

KOMU DZIĘKOWAĆ?

Wszystko to dzieje się dlatego, że doświadczamy ogromnej pomocy od wielu życzliwych nam osób. Od samego początku wspierają nas nasi diecezjalni księża. Do zorganizowania warsztatów zachęcał ks. dr Jarosław Błażejak  – moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie. Bardzo szybko naszym opiekunem stał się ks. Tomasz Szmurło, który jest ni mniej ni więcej, tylko prawdziwym „ojcem duchownym” naszych warsztatów. W naszych spotkaniach biorą również udział alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie, z których dwóch (ks. Błażej Samociuk i ks. Piotr Jarosiewicz) zostało już księżmi i wspierają nas zawsze w naszych inicjatywach. Jest to możliwe dzięki ogromnemu wsparciu rektora seminarium ks. prał. prof. dra hab. Tadeusza Syczewskiego. Na terenie parafii katedralnej przyjmowani jesteśmy zawsze niezwykle serdecznie – na początku przez ks. prał. dra Stanisława Ulaczyka, obecnie przez ks. Zbigniewa Średzińskiego. Wielką pomocą darzy nas również ks. dr Andrzej Lubowicki – dyrektor Wydziału do spraw Młodzieży. Cała ta wyliczanka musi się zakończyć osobą Ks. Bpa Antoniego Dydycza oraz jego sekretarza, ks. dra Łukasza Gołębiewskiego, bez których wsparcia w ogóle byśmy nie mogli funkcjonować.

Obraz podziękowań byłby jednak niepełny, gdybyśmy nie wspomnieli o… naszych rodzinach. Co myślą rodzice, gdy ich dzieci znikają co jakiś czas z domu i jadą „na warsztaty”? Ciągle wyjeżdżają, ciągle w coś się angażują, ciągle czegoś w związku z tym potrzebują. Ogromnej wyrozumiałości i otwartego serca są te nasze rodziny, które nie tylko na te wszystkie „ekscesy” pozwalają, ale też często pomagają nam ze swojej strony jak tylko mogą.

Muzyka muzyką, życie życiem – powie niejeden w odpowiedzi na to wszystko. My się z tym zestawieniem przewrotnie zgadzamy, bo jesteśmy tego zdania, że ta nasza muzyka stała się naszym życiem.